Notre plateforme en ligne utilise des numéros de services à valeur ajoutée (SVA), communément appelée numéros surtaxés pour la mise en relation avec le destinataire.
En utilisant ce type de numéro, cela nous permet de couvrir les frais d'exploitation de notre annuaire et de proposer un service entièrement gratuit, tout en maintenant à jour les données du site.
Dans le cas où vous ne souhaitez pas nous soutenir, vous avez la possibilité de vous mettre en relation gratuitement avec l'établissement en utilisant le numéro de téléphone ci-dessous :
Pour mieux comprendre les numéros SVA vous pouvez consulter le site de l'autorité de régulation des communications électroniques qui vous donnera toutes les informations sur les numéros de services à valeur ajoutée (numéros spéciaux et numéros courts) et leur tarification en cliquant ici.
J'ai séjourné dans cette fantastique villa du 2 au 5 septembre pour un voyage en solo. Nicoletta et Sergio m'ont fait sentir chez moi, me divertissant pendant le petit-déjeuner avec des conseils sur ce qu'il faut visiter et où manger. C'est à 5 minutes à pied de la gare et à environ 15 minutes à pied du centre. Alternativement, l'arrêt de bus se trouve juste en face de la maison. Il dispose d'un parking privé (ce qui n'est pas une mince affaire à Trieste) et le petit déjeuner est bon et copieux. Il y a deux chambres : une double et une triple. J'ai séjourné dans la chambre double à usage simple : grande et avec salle de bain privée. À l'intérieur de la chambre, vous trouverez un plateau/bouilloire et un plan de la ville. Vraiment super séjour ! Déjà recommandé à toutes mes connaissances ! À mon retour à Trieste, je vous appellerai certainement ! Merci encore pour tout !
B&B très charmant avec des propriétaires incroyablement serviables. La maîtresse de maison parle très bien allemand et se fera un plaisir de vous donner de nombreux et excellents conseils pour des excursions intéressantes à Trieste et dans ses environs. Les chambres sont en très bon état et maintenues extrêmement propres. Il y a un parking sur place et le centre-ville est facilement accessible.
Gdyby nie croissanty i dość dobra kawa (bardzo słabo zaparzona lura) z ekspresu, czy saszetki z dżemem to w zasadzie można było wstać od stołu i darować sobie przedstawienie. Co można było ewentualnie wybrać? Musli, ale żeby każdy z nas mógł je zjeść, to potrzeba było więcej niż pół litra mleka, które stało w dzbanku. Dostawaliśmy też wodę prosto z kranu do karafki, ponieważ właścicielka twierdziła, że mają bardzo dobrą wodę i piją ją nie korzystając z filtrów. Były owoce, po kilka sztuk bananów, jabłek i nektarynek. Jabłka bardzo smaczne. Można było zaparzyć sobie herbatę z bardzo skromnego wyboru lub rozpuszczalną kawę. Czego nie dostaliśmy przez te 4 dni? Nie dostaliśmy sera, lokalnych wędlin, warzyw. Nie zapytano nas czy odpowiada nam codziennie takie samo menu. Kiedy przed wyjazdem wspomniałam o tym właścicielce usłyszałam, iż „nie siedzi w mojej głowie i nie wie co chcielibyśmy zjeść”. Interesujące, prawda? Co śmieszniejsze, to w piwnicy, w której znajdowała się ta „jadalnia” zamontowano klimatyzację. Zaiste, przecież na tym poziomie to musiała być straszna fanaberia, ponieważ kamienne mury pod ziemią muszą dawać znacznie więcej chłodu, niż w pokoju na parterze… Co jeszcze ciekawe? Dostęp do tego pomieszczenia był możliwy tylko w godzinach 8:00-10:00. Później nie można było z niego korzystać. Biorąc pod uwagę to, że w pokoju nie ma lodówki (nie ma też telewizora ani radia), to dla osób wybierających się na dłuższe wakacje do willi Fausta może być to bardzo uciążliwy problem. Co jeszcze? Willa reklamuje na stronie swój ogród i możliwość skorzystania z grilla. Nic takiego w naszym przypadku nie miało miejsca. Nie pokazano nam ani nie zaproszono do skorzystania z ogrodu, nie udostępniono również grilla. Jedyne z czego można było skorzystać to WiFi. Kolejna sprawa, która mi się nie podobała to kwestia porannych pogadanek przy śniadaniu. Właścicielka dawała nam kilka minut na przełknięcie jedzenia, a następnie schodziła do nas wypytywać nas o to jak nam się spało, co planujemy zwiedzać itd. itp. Można by to było uznać za próbę wykonania przyjaznego gestu i zainteresowania nami, ale jak się na koniec okazało zmuszona była „wysłuchiwać moich narzekań”. No cóż, przykro mi, że udzielając odpowiedzi na zadawane pytania i stwierdzając fakty narzekałam, ale szczerze mówiąc guzik mnie to obchodzi. Nie jestem Angielką i nie będę szczerzyła zębów powtarzając „I’m fine” myśląc o tym, że mam ochotę kogoś potrząsnąć lekko. Reasumując: nigdy więcej nie wróciłabym do tego miejsca, choćby mi dopłacano. Zapłaciłam za pobyt tak, jakbym mieszkała co najmniej w trzygwiazdkowym hotelu w Wenecji i oczekiwałam tego, za co zapłaciłam. Przebywając pierwszy raz we Włoszech (nie było mi wcześniej po drodze) zobaczyłam najgorszy obraz tego kraju. Laurkę, jaką właścicielka wystawiła nie tylko sobie, ale wszystkim Włochom. Pokazano mi absolutny brak przygotowania, szacunku dla klienta, lekceważenie potrzeb, wygórowane i wyimaginowane postrzeganie samej siebie przez właścicielkę - osobę bardzo pewną siebie, której ego przewyższa poziom, jaki reprezentuje. Biorąc pod uwagę nieliczne negatywne opinie, jakie można znaleźć na temat Willi Fausta w Internecie, a które pojawiły się na przestrzeni co najmniej ostatnich 8 lat należy podejrzewać, że właścicielka się nie uczy i nie wyciąga wniosków z krytyki. Udziela ironicznych odpowiedzi na poziomie kilkuletniego dziecka i dalej brnie w bylejakość. A w sumie patrząc na temat holistycznie należy zaznaczyć, że ten dom miałby szansę stać się doskonałym miejscem dla turystów gdyby w prowadzoną działalność włożono serce i szacunek dla ludzi rezygnując z lenistwa i gry pozorów. Wystarczyłoby kupić nowe ramy łóżek w Ikei (stylizowane na epokę), dłuższe na tyle, że mogliby z nich korzystać wyżsi panowie (synowi nogi zwisały za łóżkiem), założyć siatki przeciwko owadom w oknach, klimatyzację w pokoju, w którym podobno jest zbędna (w pokoju, w którym siedząc człowiek się poci tak, że po 5 minutach zaczyna się kleić).
Villa Fausta B&B to jedna wielka pomyłka. We wszystkich portalach oceniona bardzo wysoko i wybierając tę lokalizację kierowałam się tymi ocenami w nadziei, że znajdę wyjątkowe miejsce, w którym spędzę krótkie, ale miłe wakacje. Niestety spotkało mnie wielkie rozczarowanie. A ponieważ moje spostrzeżenia i odczucia są diametralnie inne, niż większości zachwyconych klientów tego lokum, to aby dać kolejnym zainteresowanym do myślenia opiszę moje doświadczenia. Zacznę od rzeczy pozytywnych. Willa jest położona w cichej okolicy, jednak znajdującej się kilka kilometrów od ścisłego centrum Triestu. Otoczona jest bardzo ładnymi drzewami dającymi sporo cienia. Teren posesji jest spory, dzięki czemu można swobodnie zaparkować samochód, co w tej okolicy jest dużym plusem. Sam dom na pierwszy rzut oka sprawia dobre wrażenie. Ot klasyczna willa z XVIII w. pomalowana na różowo, z zielonymi okiennicami. Zajeżdżając pod dom człowiek jest przez moment zachwycony ale szybko zostaje pozbawiony złudzeń. Kiedy przekroczyliśmy próg pokoju na parterze, który nam wyznaczono uderzyła w nas ściana zaduchu i nieprzyjemnego zapachu stęchlizny, ale również (jak się później zorientowałam) naftaliny, którą była przesiąknięta stara szafa (do tego stopnia, że było niemożliwym włożyć do niej cokolwiek, bo każda rzecz przeszłaby tym nie do wytrzymania smrodem). Następnie dowiedzieliśmy się od właścicielki, że „w tym pokoju nie ma klimatyzacji, ponieważ ściany są grube i nie ma takiej potrzeby”. Przyjęłam tę informację w nadziei, że faktycznie będzie to prawdą. Niestety bardzo się rozczarowałam. Nocami temperatura odrobinę spadała, ale tylko wtedy, kiedy otwieraliśmy okno w pokoju i w łazience robiąc przeciąg. Na stronach, na których przybytek się reklamuje jest napisane, że posiadają klimatyzację, a w tym konkretnym pokoju powinien znajdować się wyszczególniony wiatrak. Niestety nie było nic takiego. Nie było też siatek przeciwko owadom w oknach, więc konsekwencją ich otwierania w nocy były stada owadów (komary, meszki, mrówki, ćmy…), które nas gryzły co wieczór i nie dawały spać brzęcząc nad uszami. W pokoju znajduje się taca z czajnikiem elektrycznym, kawą rozpuszczalną marki Nesca, oraz kilka saszetek herbat. Kawa, jak się okazało zamieniła się w kamień i żeby z niej skorzystać trzeba było ją rozbijać (w desperacji). Kolejną niedogodnością jest brak rolet lub zasłon w łazience. Sedes i bidet znajdują się w niej dokładnie naprzeciwko okna. Okno wychodzi na tył posesji na mur oporowy. Pod oknem znajduje się przejście na przód domu, do reklamowanego ogrodu. Przejściem tym od rana chodzą ludzie. Córka właścicielki, jej mąż, pracownicy ciągający jakieś stare graty. Nie tylko w dzień powszedni, ale również w niedzielę od samego rana. Kiedy człowiek korzysta z sedesu siedzi dokładnie na takiej wysokości, na której może patrzeć prosto w oczy przechodzącym i zaglądającym do łazienki osobom. Kiedy wstanie żeby się ubrać można łatwo się domyślić jaka część ciała znajduje się na poziomie oczu przechodzących. W oknie wisi krótka firanka, która niczego nie zasłania. W nocy robi się jeszcze ciekawiej, bo trzeba otworzyć okno, żeby się ochłodzić i zapalić światło żeby się wykąpać. Każdy przechodzący, czy stojący pod oknem w cieniu ma osoby korzystające z łazienki widoczne jak na dłoni. Warto nadmienić, że przez tych kilka dni stał na półce zużyty zapach do toalet, którego nikt nie wyrzucił, ani nie wymienił na nowy. Idźmy dalej… Śniadania. Wiele osób opisuje je jako rewelacyjne, smaczne, przyrządzone własnymi rękoma gospodyni… Ciekawe, nawet bardzo. Po pierwsze nie dostaliśmy nic z tych rzeczy przez 4 poranki z rzędu. A co dostaliśmy? Jajka na twardo. Dzień w dzień przegotowane i nie pierwszej świeżości jajka na twardo, które najprawdopodobniej ugotowano na zapas wcześniej. Co jeszcze dostaliśmy? Dwukrotnie położono nam spleśniały chleb. Dosłownie.
En gros, la maison est très agréable. Malheureusement, le rez-de-chaussée est un peu humide (fondation en pierre naturelle) et ça sent parfois l'odeur. Ça sent le moisi. L'emplacement est cependant excellent. Les matelas à ressorts trouvés (2021) sont anciens, très très (!) inconfortables et mesurent seulement 190x80cm. Cela peut être problématique pour les personnes de corpulence normale et âgées. Les lits sont les lits d'appoint les moins chers qui ne tiennent pas bien. Il est donc difficile de trouver une position relaxante. Je n'ai presque pas dormi. La chambre mise à disposition est totalement inadaptée aux couples ou aux familles avec enfants. Beaucoup de choses dans la salle de bain sont neuves, mais aussi beaucoup de choses sont lâches et peu conviviales. Un carrelage était détaché, le bidet vacillait, le porte-savon dans la douche était inutilisable. On ne peut nier la volonté des propriétaires de rénover, mais la réalisation n'a pas été réalisée dans les règles de l'art. La salle du petit-déjeuner ne peut pas être utilisée en dehors des heures de petit-déjeuner (de 8h30 à 10h00). C'est étrange. Comme bien d’autres choses. Le bon emplacement est une chose. L’état vétuste des lits et le manque de clarté du règlement intérieur sont une autre affaire. Cet hébergement est trop cher et n'est pas recommandé.
Nous avons passé un très bon moment, un petit-déjeuner copieux, des chambres confortables et des gestionnaires sympathiques et serviables, ainsi qu'un parking interne pratique et à Trieste, ce n'est pas quelque chose à sous-estimer.
Nous avons passé 4 jours merveilleux avec Diletta et Nicoletta et avons vraiment apprécié les soins personnels. La villa est un véritable joyau et meublée avec beaucoup d'amour et de manière exceptionnelle. L'arrêt de bus devant la porte est extrêmement utile et vous emmène à tous les sites touristiques. à l'intérieur et à l'extérieur de Trieste
C'est la deuxième fois que nous passons quelques jours à la Villa Fausta. Emplacement magnifique et pratique, hôtes très sympathiques et discrets qui, si vous le souhaitez, ont des suggestions intéressantes pour des destinations à Trieste et dans les environs ; Chambres confortables et salle de petit déjeuner, parking sur place. Merci beaucoup, nous reviendrons !
Nous y étions il y a des années et avions réservé la chambre du haut. Même dans le couloir, ça sentait le vieux et le moisi. La chambre (qui apparemment avait été rénovée et Dieu merci) était un cauchemar. L’air était si étouffant qu’on pouvait à peine respirer. Et tout, vraiment tout, était plein de moustiques, même dans la salle de bain et dans le couloir. Nous avions réservé et payé 3 nuits. Nous avons passé exactement une nuit dans cette chambre, sans parler de l'état des matelas. Plus jamais et malheureusement déconseillé
Eine grüne Oase mitten in der Stadt. Ein sehr reizvolles Haus mit viel Atmosphäre. Die Besitzerin ist sehr bemüht ihren Gästen die Schönheit Triests nahe zu bringen und hat viele Tipps für den Aufenthalt parat. Spricht ausgezeichnet Deutsch.